Ale to następnym razem. Teraz było grzecznie i układnie, a nasze uczestnictwo ograniczyło się do obserwacji zachowania gawiedzi okupującej ulice Notting Hill ostatniego dnia sierpnia. Być w Londynie i nie zobaczyć Notting Hill Carnival to prawie jak być w Grecji i nie wyłożyć kasy na wieczór grecki ;)

Karnawał odbywa się co roku, przypada na ostatnie dni sierpnia. Główna parada zawsze w poniedziałek i na nią właśnie mieliśmy przyjemność przybyć.
Po tłumach w metrze można już poznać, że gdzieś jest duża impreza. Wyjście ze stacji Notting Hill Gate długo trwa, bo służby sprawnie kierują ruchem nie chcąc dopuścić do sytuacji takich jak w Duisburgu. Pociąg czeka dobre kilka minut zanim otworzą się drzwi, z których za chwilę wysypują się kolorowe masy ludzi, pokrzykując wesoło i czyniąc nieopisany harmider. Głowa pęka od pisków wydawanych przez setki długich żółtych piszczałek zakupionych specjalnie na tę okazję. Po wyjściu ze stacji jest nie lepiej. Trzeba poddać się tłumowi i podążać w jego rytmie. Nie wiemy, gdzie przechodzi obecnie parada, ale pozornie bezładny tłum jest bardziej od nas świadomy i zabiera nas ze sobą we właściwym kierunku.

Powietrze jest zamglone od dymu produkowanego przez rozliczne grille ustawione na całej trasie parady. Z początku mamy wrażenie, że gdzieś wybuchł pożar, ale nie. To tylko dym z grilla. Mieszają się różne zapachy, głównie grillowanego jedzenia, a ludzie jedzą gdzie popadnie, stojąc, idąc , siedząc na krawężnikach, śmietnikach. Czuć też w wielu miejscach, że nie żałują sobie z paleniem trawy, nie mówiąc już o wypijanych na hektolitry piwach. Niektórzy doją whisky prosto z flaszki. Rozradowany tłum zachowuje się nadzwyczaj swobodnie. Kilku facetów wskakuje radośnie na siebie pozując do zdjęcia i tamując na chwilę ruch.






W końcu dochodzimy do właściwego miejsca, a wiemy to stąd, że tłum ustawia się po dwóch stronach ulicy patrząc wyczekująco.

Pełno policji i służb porządkowych. Zwiększona liczba policjantów zwiastuje rychłe pojawienie się parady zza zakrętu:



No i doczekaliśmy się, zza zakrętu wyjeżdżają wielkie ciężarówy ze sprzętem grającym. Kiedy przejeżdżają koło nas, muzyka jest tak głośna, że nasze serca dostosowują rytm do niej






Na arenę wkraczają główni uczestnicy parady







Stroje stają się coraz bardziej wyrafinowane



Rozochoceni panowie czasem mają ochotę na bliski kontakt z pięknymi uczestniczkami parady



Niektóre stroje są tak ciężkie, że przebranym robi się słabo i wymagają pomocy innych





Zaczyna się szaleństwo. Jedna z dziewczyn rzuca się na ziemię i wije się spazmatycznie, a za chwilę dołączają jej koleżanki i wspólnie symulują dziką kopulację. Tłum wniebowzięty.





Parada trwa, a mnie bez przerwy wysiada aparat, jak na złość. Część zdjęć robiona komórką.








W paradzie uczestniczą różni ludzie, bez względu na rasę, wiek i figurę. Bez kompleksów i bardzo dobrze:







Jeszcze kilka fotek














A po całej imprezie zostają na ulicach sterty śmieci



Name:

Komentarze: