Robert wyniósł się już na drugi dzień bez pożegnania, bo dziewczyny snuły się po mieście w poszukiwaniu mieszkania i pracy. Noc spędzili we czwórkę na jednym łóżku, Heniek spał osobno na swoim. Żadna z dziewczyn nie odważyła się zbliżyć do niego na odległość bliższą niż 3 metry, czy zostać z nim sama. Zwłaszcza dotyczyło to Jednej.

Arek przekazał tylko, że Robert obiecał, że się z nimi w jakiś sposób skontaktuje. Jedna poczuła lekkie rozczarowanie, bo Robert bardzo się jej spodobał. Imponowała jej jego dojrzałość i zaradność, a tych dwóch cech bezskutecznie szukała u rówieśników. Obydwie dziewczyny ze strachem przyjęły wiadomość o odejściu Roberta, bo nie do końca wiedziały czego się tak naprawdę spodziewać po facetach, z którymi przyszło im dalej dzielić pokój. Do Roberta miały bezgraniczne zaufanie, a teraz go zabrakło.

Codziennie meldowały się pod Ścianą Płaczu, gdzie odrabiały lekcje obdzwaniając wszystkie ogłoszenia, jakie się tam znalazły. Wchodziły do wszystkich knajp, jakie napotkały po drodze i drżącymi ustami wypowiadały wyuczoną formułkę:

- I’m looking for a job. Have you got something?

Na co niezmiennie otrzymywały odpowiedź w stylu:

- No, love. Not now but why don’t you come in three weeks and check. Have you got a boyfriend?

Był szczyt sezonu, niezwykle gorący jak na londyńskie warunki środek lipca i wszystkie knajpy były pełne nielegalnie zatrudnionych przybyszów z Europy wschodniej, mówiących z twardym akcentem. Mieli oni jedną niezaprzeczalną przewagę nad Jedną i Drugą. Nie obcinali się z porozumiewaniem się w języku angielskim, kalecząc niemiłosiernie struktury gramatyczne, ale za to skutecznie dogadując się z pracodawcami i klientami. A Jedna z Drugą czerwieniły się za każdym razem jak pomyliły present tense z past tense i nawet dyplomy FC leżące gdzieś w szufladach w Polsce nie poprawiały im już więcej samopoczucia.

Pieniądze przywiezione z Polski topniały w błyskawicznym tempie, podobnie jak paczki Caro Lightów i dziewczyny z przerażeniem skonstatowały, że minął cały tydzień, a one nie posunęły się w swoich poszukiwaniach nawet odrobinę. Nastrój poprawiały sobie wychodząc z Arkiem i synami Cyganów do pobliskiego pubu, co jeszcze bardziej uszczupliło ich skromne zasoby pieniężne. Heniek też czasem przychodził i ciężkim jak ołów wzrokiem wpatrywał się w Jedną, która z typowym dla młodych kóz perlistym śmiechem uczyła się grać w bilarda. Dziewczynie śmiech zamierał na ustach, gdy tylko złapała to wlepione w nią spojrzenie, ale szybko zapominała o swoich niepokojach z każdym kuflem brytyjskiego sikacza. Którejś nocy Jedna obudziła się i usłyszała głos Arka:

- Jedna, śpisz?

Natychmiast zorientowała o co chodzi i pozostała nieruchoma z zamkniętymi oczami, starając się ze wszystkich sił utrzymać równy jak podczas snu oddech. Druga leżała za Arkiem śpiąc jak kamień. Heniek miał akurat drugą zmianę w pracy.

- Śpisz?

Delikatnie dotknął jej ramienia, ale Jedna marzyła o Robercie i mimo całkiem przyjemnej aparycji Arka jakoś nie widziała go w roli swojego kochanka. Nie poruszyła się. Nazajutrz nikt nie wspomniał o incydencie z nocy. Tylko chłopak paradujący niezmiennie w podkoszulku z Bobem Marleyem konsekwentnie ignorował dziewczyny, rzucając im jednak od czasu do czasu potępiające spojrzenie, gdy się mijali w drodze do łazienki.

Name:

Komentarze:

05.02.2010, 12:17 :: ownlog.com
tesla
Ani Jedna, ani Druga, ale nie mówię, że się nie zdarzyło ;)

04.02.2010, 22:20 :: 83.30.180.226
zamulator
jedna to ty ? czy ona ? ;))