tesla

Dawno temu w Londynie part 2


Link 04.01.2010 :: 21:54 Komentuj (2)
Ściana Płaczu okazała się witryną obskurnego hinduskiego sklepu położonego dokładnie naprzeciwko POSKu, niedaleko Hammersmith, upstrzoną poprzyklejanymi krzywo karteczkami z ofertami lewego wynajmu pokoi oraz pracy na czarno. Namiary na Ścianę Jedna dostała od swojego nauczyciela od angielskiego, który pasjami uwielbiał Londyn i często raczył Jedną opowieściami o początkach swojej bytności w tym mieście, kiedy był zmuszony wyjadać rzeczy ze śmietnika.

Jedna z Drugą dowlokły się tam wreszcie uginając się pod ciężarem plecaków bez stelaży, mieszczących rzeczy teoretycznie potrzebne podczas trzytygodniowego wyjazdu do wielkiego miasta. Były skonane, spocone i brudne. Nie kąpały się od blisko czterdziestu godzin i niezbyt wiele też jadły. Jedna miała akurat okres i do szału doprowadzał ją brak możliwości wykąpania się w bliżej nieokreślonej przyszłości. Obydwie miały wrażenie, że ludzie odsuwają się od nich na kilometr, a właściwie to same się od ludzi odsuwały, aby nie epatować skutkami dwudniowego braku higieny.

Doświadczyły też czegoś znacznie gorszego. Zorientowały się, że ich dyplomy FC i matura z angielskiego niewiele znaczą w Londynie. Wyszło to na jaw dość szybko, już przy pierwszej próbie rozmienienia pieniędzy na telefon na Victorii. Jedna z Drugą nie rozumiały dokładnie nic, a Londyńczycy też nie potrafili rozgryźć dziwnej wymowy dwóch Polek. Bały się kupić gumę do żucia w sklepie, bo z ust sprzedawców wydobywał się bełkot, którego nie uczyli ich w szkole i na kursach.

Musiały jednak pokonać swoje lęki i zrobić coś w kierunku znalezienia lokum, bo dzień zaczął się chylić ku końcowi. Ścianę Płaczu oblegały tłumy ludzi z kartkami i długopisami, odpisujący zawzięcie numery telefonów. Tak też uczyniły Jedna z Drugą po dopchaniu się do Ściany, przy jednoczesnym zerkaniu na swoje plecaki. Po kilku godzinach siedziały zrezygnowane na krawężniku w ponurym milczeniu puszczając z dymem swoje zapasy papierosów. Na domiar złego jedna z nich zostawiła w budce kartę za 20 funtów, pełną impulsów. Oferty były albo nieaktualne, albo w oczywisty sposób podejrzane. W innych przypadkach odbierali Anglicy, których Jedna z Drugą nie rozumiały.

- Cześć dziewczyny.

Przed Jedną i Drugą wyrósł nie wiadomo skąd przystojny młody facet z niewielkim plecakiem.
- Obserwowałem was już od dłuższego czasu. Przyjechałem tym samym promem, co wy. Widzę, że chyba nie bardzo wam idzie z szukaniem pokoju. Mnie też nie. Środek sezonu. Jestem Robert, tak w ogóle.
- Płynąłeś tym samym promem, co my? - zdumiała się Druga - nie widziałam cię.
- Tak, niezłe warunki były. Wziąłem nawet prysznic.
- To tam kabiny z prysznicem były? - Jedna odsunęła się odrobinę obawiając się skutków swojej niewiedzy.
- Były, były. Słuchajcie, dlaczego w ogóle do was zagadałem. Mam propozycję. Połączmy swoje siły. Szukajmy razem mieszkania, może będzie łatwiej.

Jedna z Druga rzuciły sobie badawcze spojrzenie. Z jednej strony były tu zupełnie same, młode, ładne, chwilowo niezdolne do konwersacji z mieszkańcami kraju i obawiały się wpadnięcia w łapy zboczeńca. Z drugiej strony nie miały wielkiego wyboru. Nie mieściło im się w głowie, że ktoś może bezinteresownie zaoferować pomoc, zwłaszcza biorąc pod uwagę opowieści o podłości Polaków mieszkających za granicą, jakich się nasłuchały w ciągu swojego krótkiego życia.

- Dobra - powiedziała w końcu Druga.
- Dobra, dzwońmy razem - dodała Jedna.

Robert nie tylko był przystojny, pewny siebie i zaradny. Zupełnie nie miał blokady językowej jak Jedna z Drugą i obdzwanianie dziesiątków numerów spisanych ze Ściany Płaczu szło mu znacznie sprawniej niż dziewczynom. W końcu podbiegł do nich rozpromieniony machając kartką z adresem.

- Dziewczyny, znalazłem pokój. Niestety tylko dla siebie.

Jedna z Druga popatrzyły się na niego pustym wzrokiem. Zapadł już mrok, chociaż wielkie miasto tętniło życiem, a witryny sklepowe oświetlały wymizerowane twarze dziewczyn.

- To jest jakiś pokój na Angel, wynajmowany przez Cyganów. Tam już mieszka dwóch facetów i Cyganie nie chcieli słyszeć o dodatkowych osobach poza mną. Postanowiłem jednak, że nie mogę was zostawić. To w końcu ja wam zaproponowałem wspólne szukanie.
- Ale co zrobimy, jak Cyganie nas nie chcą? - Jedna wbiła w niego oczy zranionej sarny.
- Jedźmy tam, jakoś ich przekonam.
- Mówiłeś, że w tym pokoju mieszka już dwóch facetów?
- Wiem, że to nie jest dla was dobra wiadomość. W razie czego będę interweniował i jakby co, to zawsze możemy iść do parku.

Jedna z Druga zrozumiały się bez słów.
- Dobrze, spróbujmy.

Załóż bloga

Archiwum

2017
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009

Kategorie

IZRAEL 2009(9)
Londyn(4)
LONDYN 2010(2)
TOSKANIA 2010(1)

Linki

Księga gości

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl