Ściana Płaczu okazała się witryną obskurnego hinduskiego sklepu położonego dokładnie naprzeciwko POSKu, niedaleko Hammersmith, upstrzoną poprzyklejanymi krzywo karteczkami z ofertami lewego wynajmu pokoi oraz pracy na czarno. Namiary na Ścianę Jedna dostała od swojego nauczyciela od angielskiego, który pasjami uwielbiał Londyn i często raczył Jedną opowieściami o początkach swojej bytności w tym mieście, kiedy był zmuszony wyjadać rzeczy ze śmietnika.

Jedna z Drugą dowlokły się tam wreszcie uginając się pod ciężarem plecaków bez stelaży, mieszczących rzeczy teoretycznie potrzebne podczas trzytygodniowego wyjazdu do wielkiego miasta. Były skonane, spocone i brudne. Nie kąpały się od blisko czterdziestu godzin i niezbyt wiele też jadły. Jedna miała akurat okres i do szału doprowadzał ją brak możliwości wykąpania się w bliżej nieokreślonej przyszłości. Obydwie miały wrażenie, że ludzie odsuwają się od nich na kilometr, a właściwie to same się od ludzi odsuwały, aby nie epatować skutkami dwudniowego braku higieny.

Doświadczyły też czegoś znacznie gorszego. Zorientowały się, że ich dyplomy FC i matura z angielskiego niewiele znaczą w Londynie. Wyszło to na jaw dość szybko, już przy pierwszej próbie rozmienienia pieniędzy na telefon na Victorii. Jedna z Drugą nie rozumiały dokładnie nic, a Londyńczycy też nie potrafili rozgryźć dziwnej wymowy dwóch Polek. Bały się kupić gumę do żucia w sklepie, bo z ust sprzedawców wydobywał się bełkot, którego nie uczyli ich w szkole i na kursach.

Musiały jednak pokonać swoje lęki i zrobić coś w kierunku znalezienia lokum, bo dzień zaczął się chylić ku końcowi. Ścianę Płaczu oblegały tłumy ludzi z kartkami i długopisami, odpisujący zawzięcie numery telefonów. Tak też uczyniły Jedna z Drugą po dopchaniu się do Ściany, przy jednoczesnym zerkaniu na swoje plecaki. Po kilku godzinach siedziały zrezygnowane na krawężniku w ponurym milczeniu puszczając z dymem swoje zapasy papierosów. Na domiar złego jedna z nich zostawiła w budce kartę za 20 funtów, pełną impulsów. Oferty były albo nieaktualne, albo w oczywisty sposób podejrzane. W innych przypadkach odbierali Anglicy, których Jedna z Drugą nie rozumiały.

- Cześć dziewczyny.

Przed Jedną i Drugą wyrósł nie wiadomo skąd przystojny młody facet z niewielkim plecakiem.
- Obserwowałem was już od dłuższego czasu. Przyjechałem tym samym promem, co wy. Widzę, że chyba nie bardzo wam idzie z szukaniem pokoju. Mnie też nie. Środek sezonu. Jestem Robert, tak w ogóle.
- Płynąłeś tym samym promem, co my? - zdumiała się Druga - nie widziałam cię.
- Tak, niezłe warunki były. Wziąłem nawet prysznic.
- To tam kabiny z prysznicem były? - Jedna odsunęła się odrobinę obawiając się skutków swojej niewiedzy.
- Były, były. Słuchajcie, dlaczego w ogóle do was zagadałem. Mam propozycję. Połączmy swoje siły. Szukajmy razem mieszkania, może będzie łatwiej.

Jedna z Druga rzuciły sobie badawcze spojrzenie. Z jednej strony były tu zupełnie same, młode, ładne, chwilowo niezdolne do konwersacji z mieszkańcami kraju i obawiały się wpadnięcia w łapy zboczeńca. Z drugiej strony nie miały wielkiego wyboru. Nie mieściło im się w głowie, że ktoś może bezinteresownie zaoferować pomoc, zwłaszcza biorąc pod uwagę opowieści o podłości Polaków mieszkających za granicą, jakich się nasłuchały w ciągu swojego krótkiego życia.

- Dobra - powiedziała w końcu Druga.
- Dobra, dzwońmy razem - dodała Jedna.

Robert nie tylko był przystojny, pewny siebie i zaradny. Zupełnie nie miał blokady językowej jak Jedna z Drugą i obdzwanianie dziesiątków numerów spisanych ze Ściany Płaczu szło mu znacznie sprawniej niż dziewczynom. W końcu podbiegł do nich rozpromieniony machając kartką z adresem.

- Dziewczyny, znalazłem pokój. Niestety tylko dla siebie.

Jedna z Druga popatrzyły się na niego pustym wzrokiem. Zapadł już mrok, chociaż wielkie miasto tętniło życiem, a witryny sklepowe oświetlały wymizerowane twarze dziewczyn.

- To jest jakiś pokój na Angel, wynajmowany przez Cyganów. Tam już mieszka dwóch facetów i Cyganie nie chcieli słyszeć o dodatkowych osobach poza mną. Postanowiłem jednak, że nie mogę was zostawić. To w końcu ja wam zaproponowałem wspólne szukanie.
- Ale co zrobimy, jak Cyganie nas nie chcą? - Jedna wbiła w niego oczy zranionej sarny.
- Jedźmy tam, jakoś ich przekonam.
- Mówiłeś, że w tym pokoju mieszka już dwóch facetów?
- Wiem, że to nie jest dla was dobra wiadomość. W razie czego będę interweniował i jakby co, to zawsze możemy iść do parku.

Jedna z Druga zrozumiały się bez słów.
- Dobrze, spróbujmy.
Name:

Komentarze:

07.01.2010, 22:31 :: ownlog.com
tesla
Materiału trochę jest, więc cd będzie ;)

07.01.2010, 21:43 :: 188.33.165.81
chatka_
czekam na cd. To lepsze niz Londynczycy:)