tesla

Syndrom jerozolimski i seledynowy różaniec


Link 15.02.2010 :: 20:16 Komentuj (0)

Piękne klimatyczne miasto. Jeśli w przyszłości pojadę jeszcze do Izraela, to na pewno będę chciała ponownie zwiedzić Jerozolimę. Zwłaszcza ze względu na to, że zamieszki zakończone śmiercią kilku osób, które odbyły się dzień przed naszą wizytą uniemożliwiły nam zwiedzenie ponoć najciekawszej dzielnicy - muzułmańskiej. Rozważaliśmy, czy to aby na pewno rozsądne tam jechać po tego rodzaju wydarzeniach. Doszliśmy jednak do wniosku, że w ten sposób to nigdy tam nie dotrzemy, bo zamieszki to chleb powszedni w Jerozolimie. Była jednakże nagła decyzja zmiany obuwia na wygodniejsze w połowie drogi na autobus na wypadek, gdyby "trzeba było spierdalać" (to cytat, proszę mi wybaczyć).

Prawda jest taka, że jeśli ktoś nie ogląda dużej ilości filmów akcji jak ja i nie jest oswojony z widokiem broni, to może przeżyć niezły szok w Jerozolimie. Ma się wrażenie, że tam wszyscy noszą broń. To wręcz dziwne uczucie chodzić tam bez broni. Ulice pełne wojska, dzieciaków max 21 lat, w tym dziewczynek dziewiętnastoletnich dźwigających z nieukrywaną dumą karabiny większe od nich samych. Cywile noszą klamki za pazuchami, jedni mniejsze, drudzy większe. Jednemu ortodoksowi wiatr rozwiał poły płaszcza, co pozwoliło naszym oczom ucieszyć się przez sekundę widokiem okazałego uzi.

Dzielnica chrześcijańska oczywiście pełna straganów z jarmarcznymi dewocjonaliami w rodzaju gigantycznego różańca wykonanego z seledynowego plastiku, gdzie długość krzyża wynosiła co najmniej 20 cm, a średnica paciorów jakieś pięć. Zastanawialiśmy się, czy nie kupić tego okazu, tak zawładnął naszą wyobraźnią. Doszliśmy jednak do wniosku, że 60 szekli za ten szokujący rekwizyt to dużo, nie tylko jak na polską pensję, ale i nawet izraelską. Grzesznicy pragnący odkupienia win mogą sobie wynająć spory krzyż do poniesienia na barkach przez drogę krzyżową. Przewodnik utrzymywał, że przebywanie w pobliżu Vii Dolorosy może spowodować syndrom jerozolimski. Sterczeliśmy więc w okolicy VD w oczekiwaniu na nadejście syndromu, fotografując przy okazji koty, ale jakoś się nie doczekaliśmy.









W Jerozolimie, świętym mieście należy być ubranym skromnie. Niewskazane jest odkrywanie nóg, a tym bardziej ramion



Zanim doszliśmy do Ściany Płaczu, podbiegła do mnie kobieta i zarzuciła na głowę olbrzymią granatową płachtę z syntetycznego materiału, który prawie czterdziestostopniowy upał zamienił w prawdziwe piekło. Bogu dzięki miałam ze sobą własną chustę, ale nie przypuszczałam, że będę zmuszona jej użyć. Ubrałam się skromnie, głupia nie jestem i wiem, co wypada, a czego nie. Widać poziom wymaganej skromności nie został osiągnięty. Ta sytuacja powtórzyła się jeszcze raz tego dnia, kiedy próbowałyśmy się zbliżyć do części przeznaczonej dla mężczyzn.

Nie udało nam się wcisnąć karteczki między kamienie w Ścianie. Za duży tłok.




Jak już wspominałam, nie wpuszczono nas do Dzielnicy Muzułmańskiej. Wstępu bronili żołnierze i nie dali się przekonać














W Akko był bazar


Link 07.01.2010 :: 22:01 Komentuj (1)

Ale skąd AI Sztuczna Inteligencja na tureckim bazarze?



"Dziś zeszło mi pięć plastikowych uzi"



It's alive!



It's dead



Zupełnie jak na Hali Targowej, tylko baba inna



Izrael to najbardziej zakocone miejsce, jakie widziałam


Link 28.12.2009 :: 14:36 Komentuj (0)


Tak się prały zawzięcie



że stało się to, co się stać musiało



The winner takes it all



O, kot na dachu



O, trzy koty, teraz cztery



W ślad za nami, pod sklepem zbiera się pokaźny tłum i pokazuje paluchami na dach "o, koty!". Wszystkie atrakcje Jerozolimy na chwilę tracą swoją atrakcyjność



Samotny żagiel





Malutki wszarz











Interes dziś jakoś nie idzie


Link 27.12.2009 :: 13:29 Komentuj (0)


Czyli kilka fot z małego ślicznego miasta Akko





Dzieciarnia naparza się dla zabawy



Pod słońce, a można podpisać "mrok zapada nad morzem"



Takie sobie zdjęcie



Koniom na biegunach wstęp wzbroniony





I żyli długo i szczęśliwie



Odpowiedniki naszych polskich krasnali ogrodowych



Pomnik Nieznanego Żołnierza





Slumsy Akko



Coca Cola wszędzie dotrze



Nostalgia





Standardowe widoczki muszą być / Królikopies


Link 23.12.2009 :: 14:34 Komentuj (0)
Panorama Tel Avivu:




Tel Aviv to małe miasto. Niewiele do zwiedzania oprócz starego portowego miasta Yafo. Jeden park ciągnący się wzdłuż rzeki opanowany przez rodzinki z dziećmi. Trochę osobliwych zwierząt w parkowym ZOO, np. słynny Królikopies:



Niestety zdjęcie zapożyczone ze strony www.wildabouttheworld.com, bo Królikopies to outsider i miał nas wszystkich w d... Nie dało się drania sfotografować, bo się za dnia gdzieś krył, a w nocy też nie chciał podchodzić patrząc się szklanymi oczami w bliżej nieoznaczoną przestrzeń. Mało tego, nigdzie nie było opisu tego stwora, nawet marnej tabliczki w hebrew. Przeczesywaliśmy internet wzdłuż i wszerz i nic. Nic dziwnego, bo nie wiedzieliśmy czego szukać. Hasła wpisywane przez nas do gogli brzmiały m.in. "królikopies", "gryzoń podobny do królika i psa", itp. Przełom nastąpił zupełnie nieoczekiwanie, jak już zapomniałam o istnieniu Królikopsa. Zupełnym przypadkiem podczytywałam sobie artykuły na Eioba.pl, gdzie natknęłam się na tego zwierza, który został zakwalifikowany jako jedno z "najdziwniejszych zwierząt, które można spotkać na Planecie Ziemi". Prawdziwe imię Królikopsa to Mara Patagońska. Hmmm. Jakoś tak trywialnie brzmi.

Okolice Yafo:



Wzgórze Yafo:



Chyba nikt nie ma wątpliwości, że to port:




Najlepsza metoda poruszania się po Tel Avivie to rower. Jeździmy po chodnikach, pewnie, patrząc w oczy przechodniom z nadzieją, że ustąpią z drogi i trąbimy upierdliwie, jeśli kolej rzeczy będzie inna. Należy jednak bardzo uważać na dzieci, bo to skarb narodowy Izraela, wbiegający ochoczo prosto pod koła. Najlepiej sprawić sobie starego grata. Wtedy mamy gwarancję, że nikt go nie ukradnie, jak to się zdarzyło moim szanownym Gospodarzom.

Posługiwać się mapami Izraela, to nie taka łatwa sprawa. Pisownia ulic potrafi się bardzo różnić, czasami główne ulice znikają w ogóle z mapy siejąc zamęt w uroczych główkach kobiet bez orientacji w terenie. W przypadku zagubienia drogi należy się wystrzegać oglądania mapy na widoku przy jezdniach, gdyż powoduje to ogólne zainteresowanie i chęć pomocy ze strony kierowców. Udzielają oni swych porad w zakresie pokazywania drogi powodując zator na jezdni i nie zważając na trąbienie ze strony innych kierowców. Wykrzykują wytyczne już jadąc i wprawiając w zakłopotanie zagubionego, który ma wrażenie, że coraz mniej wie.


Prawdziwa wiara


Link 22.12.2009 :: 15:52 Komentuj (0)
podobno nie jest na pokaz



Jeden z wielu straganów z dewocjonaliami w chrześcijańskiej dzielnicy Jerozolimy.

Najnowsze hity tylko w naszym kinie


Link 22.12.2009 :: 15:28 Komentuj (0)


W przyszłym tygodniu premiera "Avataru" Jamesa Camerona w wersji 3D

Nie tylko w Krakowie nieustający remont dróg i w ogóle wszystkiego


Link 22.12.2009 :: 15:03 Komentuj (2)


W Jerozolimie mają ten sam problem!

Morze Martwe


Link 22.12.2009 :: 14:50 Komentuj (0)


Morze Martwe jest naprawdę wdechowe. Nie jest prawdą, jakoby nie można było się w nim utopić. Wystarczy przewrócić się na brzuch, co jest na początku naturalnym odruchem i bieda gotowa. Co chwilę ktoś się taplał obok w panice, a ratownik krążył dyskretnie i pomagał nieszczęśnikom udzielając lekcji "jak wstawać". Kolega z Meksyku utrzymywał, że ratownik był gejem i leciał na niego. Ja jednak myślę, że ratownik kręcił się koło niego, bo kolega nie umiał wstawać i również się taplał. I to niejeden raz! Takie to ukryte lęki meksykańskiego macho i dopatrywanie się homozagrożeń tam, gdzie ich nie ma.

Najlepsza pozycja w Morzu Martwym - siedzieć jak w fotelu z nogami do góry. Przypadkiem nimi nie ruszać, bo można stracić równowagę. Jeśli chcemy się przemieścić, delikatnie wykonujemy ruchy rękami kierując się tam, gdzie dusza zapragnie. Należy obuć stopy w jakieś klapki, bo nie da rady stąpać po kryształkach soli. Idąc od brzegu natykamy się najpierw na pokłady drobnych kryształków, które wyglądają jak diamenty. Potem przechodzą one w złoża kulek wielkości kurzego jaja. To już jest nie lada wyzwanie dla stóp.

Broń w Izraelu wszechobecna, nawet nad Morzem Martwym.

Załóż bloga

Archiwum

2017
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009

Kategorie

IZRAEL 2009(9)
Londyn(4)
LONDYN 2010(2)
TOSKANIA 2010(1)

Linki

Księga gości

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl